Fotoradary złapały więcej kierowców. Mandatów przybywa, ale system ma lukę

300gospodarka.pl 1 godzina temu

Automatyczny nadzór nad ruchem drogowym wykrył w 2025 roku 1 307 200 naruszeń, czyli o 11,8 proc. więcej niż rok wcześniej. Liczba mandatów wzrosła jeszcze szybciej – z 568,5 tys. do 685 tys., a więc o jedną piątą. Rankomat.pl przeanalizował dane i wnioski są jednoznaczne: choć wykroczenia rejestrowane przez fotoradary, odcinkowe pomiary prędkości i systemy monitorujące przejazd na czerwonym świetle częściej skutkują nałożeniem mandatu, nie wobec wszystkich kierowców system działa równie skutecznie.


System automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym działa na większą skalę niż rok wcześniej. Dane pokazują jednak nie tylko wzrost liczby wykrytych naruszeń, ale także różnice między poszczególnymi rodzajami urządzeń.


Najwięcej wykroczeń przez cały czas rejestrują fotoradary stacjonarne, które mierzą prędkość w jednym miejscu. Najszybciej rośnie jednak liczba mandatów z odcinkowych pomiarów prędkości oraz systemów rejestrujących przejazd na czerwonym świetle.

Urządzeń jest więcej, ale to nie tłumaczy całego wzrostu


W 2025 roku liczba fotoradarów stacjonarnych wzrosła z 473 do 487. Przybyło też odcinkowych pomiarów prędkości – z 71 do 80. Bez zmian pozostała liczba systemów rejestrujących przejazd na czerwonym świetle na skrzyżowaniach i przejazdach kolejowych.


To oznacza, iż większa liczba mandatów nie wynika wyłącznie z rozbudowy infrastruktury. Znaczenie mogły mieć także lokalizacja urządzeń, natężenie ruchu, czas działania danego punktu oraz skuteczność prowadzenia spraw po zarejestrowaniu wykroczenia.


W ostatnich tygodniach wrócił też temat tzw. tolerancji pomiarowej. Chodzi o próg, od którego urządzenia zaczynają rejestrować przekroczenie prędkości. Z informacji Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego (GITD) wynika, iż w 90 proc. przypadków fotoradary i odcinkowe pomiary prędkości robią zdjęcie dopiero od 11 km/h powyżej limitu. W pozostałych 10 proc. przypadków próg pozostało wyższy.

Najczęściej kierowcy przekraczają prędkość o kilkanaście kilometrów


Z danych zebranych przez otomoto.pl wynika, iż najwięcej wezwań dotyczyło przekroczeń prędkości w przedziale od 16 do 20 km/h. Takie przypadki stanowiły 33,5 proc. wezwań.


Kolejną dużą grupą były przekroczenia od 21 do 30 km/h, które odpowiadały za 29,8 proc. wezwań. Naruszenia w przedziale od 11 do 15 km/h stanowiły 24,4 proc.


Duża część spraw dotyczy kierowców, którzy nie jechali skrajnie szybko, ale regularnie przekraczali dopuszczalną prędkość o kilkanaście lub kilkadziesiąt kilometrów na godzinę. Takie wykroczenia są szczególnie istotne w miejscach o dużym natężeniu ruchu, na drogach wylotowych i w pobliżu skrzyżowań.


Osobnym przypadkiem był odcinkowy pomiar prędkości na autostradzie A6 pod Szczecinem. GITD anulował tam niemal 2 tys. postępowań z powodu nieprawidłowej kalibracji urządzeń. Odczyty były zawyżane o około 7,3 km/h, więc postępowania zostały umorzone, a błąd skorygowano.

Czerwone światło przyniosło największy wzrost procentowy


Największy procentowy wzrost liczby mandatów odnotowano w systemach rejestrujących przejazd na czerwonym świetle na skrzyżowaniach. Liczba naruszeń wzrosła tam z 60,5 tys. do 90,9 tys., czyli o 50,3 proc. Jeszcze mocniej zwiększyła się liczba mandatów. W 2024 roku było ich 29,4 tys., a w 2025 roku już 48,2 tys. To wzrost o 64 proc.


Ten wynik jest szczególnie istotny, bo liczba urządzeń w tej kategorii nie zmieniła się rok do roku. Może to sugerować większą skuteczność istniejących systemów, większy ruch w monitorowanych lokalizacjach albo utrzymujący się problem z ignorowaniem sygnalizacji świetlnej.


Najwięcej naruszeń w tej kategorii zarejestrowano na skrzyżowaniu al. Krakowskiej, ul. Łopuszańskiej i ul. F. Hynka w Warszawie. W 2025 roku system odnotował tam około 22 tys. naruszeń.

Na przejazdach kolejowych wykroczeń ubyło


Inaczej wygląda sytuacja na przejazdach kolejowych. Tam liczba naruszeń spadła z 12,3 tys. do 7,4 tys., czyli o 39,8 proc. Liczba mandatów zmniejszyła się z 6,6 tys. do 4,9 tys., a więc o ponad jedną czwartą.


Najwięcej naruszeń w tej kategorii odnotowano w Warszawie przy ul. Cyrulików. Było ich około 3,2 tys.


Spadek przy niezmienionej liczbie urządzeń może wskazywać na efekt odstraszający. Kierowcy, którzy wiedzą o monitoringu, mogą częściej rezygnować z ryzykownych zachowań. Do pełnej oceny potrzebne byłyby jednak także dane o natężeniu ruchu i ewentualnych zmianach w organizacji przejazdów.

Odcinkowe pomiary dały najwięcej nowych mandatów


Największy liczbowy wzrost mandatów przyniosły odcinkowe pomiary prędkości (OPP). W 2024 roku takie urządzenia wygenerowały 140,4 tys. mandatów. W 2025 roku było ich już 227,6 tys.


To oznacza wzrost o 87,2 tys. mandatów, czyli o 62,1 proc. Liczba naruszeń zwiększyła się o prawie 27 proc. i w 2025 roku wyniosła 470,4 tys.


Dynamika wzrostu była wyraźnie wyższa niż tempo rozbudowy infrastruktury. Liczba odcinkowych pomiarów prędkości wzrosła o 9 urządzeń, ale liczba mandatów zwiększyła się znacznie mocniej.


Dane pokazują jednocześnie duże różnice między lokalizacjami. W Kostomłotach na autostradzie A4, które w 2024 roku były liderem statystyk z wynikiem około 80 tys. naruszeń, w 2025 roku odnotowano 24,7 tys. wykroczeń. Tak duży spadek może wskazywać na efekt prewencyjny.

Fotoradary przez cały czas rejestrują najwięcej naruszeń


Fotoradary stacjonarne są największym segmentem systemu. W 2025 roku zarejestrowały 734,7 tys. naruszeń i wygenerowały 400,8 tys. mandatów.


W tej kategorii wzrost był jednak niewielki. Liczba naruszeń zwiększyła się o 1,3 proc., a liczba mandatów o 2,2 proc. To dużo mniej niż w przypadku odcinkowych pomiarów prędkości i systemów red light. Przy większej liczbie urządzeń może to wskazywać na stabilizację w części lokalizacji albo efekt odstraszający tam, gdzie fotoradary działają od dłuższego czasu. Znaczenie mogły mieć także lokalizacja nowych urządzeń, czas ich aktywności i natężenie ruchu.


W 2025 roku najwięcej naruszeń zarejestrował fotoradar w Krzyżkowicach – 51,6 tys. Rok wcześniej rekordzistą był Świdnik z wynikiem 21 tys. naruszeń. Tak duża różnica pokazuje, jak mocno statystyki zależą od konkretnego punktu pomiarowego.

Rekordzista jechał 191 km/h w mieście


Wśród zarejestrowanych wykroczeń znalazły się także skrajne przypadki. 16 listopada 2025 roku w Olsztynie kierujący Audi jechał 191 km/h w miejscu, gdzie obowiązywało ograniczenie do 50 km/h. Przekroczył więc limit o 141 km/h.


Rok wcześniej, 2 września 2024 roku w Świdniku przy al. Tysiąclecia, urządzenie zarejestrowało pojazd jadący 190 km/h. Tam również obowiązywało ograniczenie do 50 km/h.


Takie przypadki są wyjątkowe, ale dobrze pokazują, iż automatyczny nadzór rejestruje nie tylko drobne przekroczenia. W systemie pojawiają się także wykroczenia, które oznaczają wielokrotne przekroczenie dopuszczalnej prędkości.

Mandaty mogą wpływać na składki OC


Rosnąca liczba mandatów ma znaczenie nie tylko dla bezpieczeństwa na drogach. Może być ważna także dla rynku ubezpieczeń komunikacyjnych, bo ubezpieczyciele analizują profil ryzyka kierowcy. Pojedynczy mandat nie musi automatycznie oznaczać wyższej składki OC, ale powtarzalne wykroczenia mogą pogorszyć ocenę kierowcy przy odnowieniu polisy. Ubezpieczyciel może brać pod uwagę także wcześniejsze szkody i zachowania na drodze.


– Dla ubezpieczycieli historia wykroczeń i liczba punktów karnych są jednym z elementów oceny ryzyka. Pojedynczy mandat nie musi automatycznie oznaczać wyższej składki OC, ale w przypadku kierowców wielokrotnie łamiących przepisy ryzyko podwyżki jest realne. Recydywa, szczególnie w zakresie znacznych przekroczeń prędkości, może przełożyć się na mniej korzystne warunki przy odnowieniu polisy – mówi Stefania Stuglik, ekspertka ds. ubezpieczeń komunikacyjnych z Rankomat.pl.

Kierowcy spoza UE są trudniejsi do ukarania


Największym ograniczeniem systemu jest skuteczność egzekwowania mandatów wobec części zagranicznych kierowców. Jak podaje „Rzeczpospolita”, w 2025 roku kierowcy spoza Unii Europejskiej odpowiadali za blisko 10 proc. naruszeń zarejestrowanych przez fotoradary. Tylko iż mandat udało się nałożyć w niespełna 3 proc. takich przypadków. Różnica wynika z ograniczeń w międzynarodowej egzekucji należności.


To pokazuje, iż automatyczny nadzór jest coraz bardziej rozbudowany i coraz częściej prowadzi do ukarania kierowców, ale jego skuteczność nie jest jednakowa wobec wszystkich uczestników ruchu.


W kolejnych latach liczba mandatów może dalej rosnąć, zwłaszcza jeżeli będzie przybywać odcinkowych pomiarów prędkości i fotoradarów. Pytaniem pozostaje jednak, czy system nadąży nie tylko z rejestrowaniem wykroczeń, ale także z ich skutecznym egzekwowaniem.




Polecamy także:




Idź do oryginalnego materiału